... artykuły o Studzienicznej...!* - Studzieniczna... Wakacje pod Słońcem*

Idź do spisu treści

Menu główne:

... artykuły o Studzienicznej...!*

sanktuarium

Oto fragmenty lub linki do artykułów prasowych i internetowych o Studzienicznej.

Jako pierwszy obszerny fragment artykułu z gazety.pl z drobnymi poprawkami:

Studzieniczna. Miejsce kultu

Swoimi osobliwościami obdzielić mogłaby kilka innych miejscowości, a jeszcze by jej zostało. Bo to i malownicza wyspa, i studzienka z cudowną wodą, i szlak papieski, i wątki filmowe...

Studzieniczna to jedno z najpiękniejszych miejsc w regionie. Maleńka wioseczka rozsiadła się tuż nad Jeziorem Studzienicznym. Już same stare chałupki mają w sobie wiele wdzięku, ale prawdziwa perła mieści się na końcu wsi. Za zabytkowym kościółkiem wąska grobla, oblana wodami jeziora, obsadzona kilkusetletnimi drzewami, prowadzi na wysepkę z kapliczką i źródełkiem. To dzięki nim od trzech wieków z górą Studzieniczna jest miejscem kultu maryjnego. Zachowała jednak swą kameralność i spokój.

Co warto zobaczyć?  

Drewniany kościółek z 1847 roku ufundowany przez bogatego chłopa z okolic Sejn, Szymona Andruszkiewicza. Ma trzy ołtarze: główny pod wezwaniem. Św. Rodziny i boczne: pod wezwaniem
Św. Tekli i Jana Nepomucena. Obok, w otoczeniu kilkusetletnich jesionów, lip i dębów stoi drewniana dzwonnica z I połowy XIX w.

Biała kapliczka z 1872 roku (już na wysepce). W środku jest cudowny obraz - XVIII-wieczna kopia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej, przed którą - jak wieść niesie - zdarzały się cudowne uzdrowienia. Kaplicę zbudował Ludwik Jeziorski, budowniczy kanałowy, opierając ją na solidnej podstawie z 64 pali wbitych w ziemię i drewnianej kratownicy, wypełnionej kamieniami.

Obok kapliczki pod gontowym dachem stoi studzienka z cudowną wodą, leczącą ponoć schorzenia oczu.

Pomnikowy dąb szypułkowy liczący około 500 lat (wysokość 20 m, obwód 5 m).

Troszkę historii

Jezioro wraz z wysepką należało do dóbr kamedułów wigierskich od początków XVIII w. Podlegało jednocześnie parafii augustowskiej, która czerpała dochody z ofiar i datków wiernych. W efekcie doszło do sporu między parafią a kamedułami. W 1728 roku, kiedy to obraz Matki Boskiej wystawiono tu po raz pierwszy, kameduli nasłali dziadów wigierskich, którzy obraz zabrali. Stało się to początkiem długotrwałych procesów. W 1741 roku powołano komisję Kurii Wileńskiej do zbadania cudowności miejsca, lecz jej orzeczenie już historykom nie jest znane. Tak czy inaczej kult maryjny w Studzienicznej się rozpowszechniał. W 1776 roku postawiono tu pierwszy kościół, wkrótce też osadzono tu na stałe księdza. Po rozbiorach i powstaniu styczniowym Studzieniczna stała się miejscem azylu religijnego dla sąsiednich parafii unickich. Wierni tych parafii, zmuszeni ukazem carskim do powrotu na prawosławie tu potajemnie chrzcili swoje dzieci. Za gorliwość duszpasterską jeden z księży musiał uciekać do Francji, drugi został wydalony z parafii, a trzeci zesłany (po powstaniu styczniowym) na Sybir. Wreszcie przyszedł rok 1905, wyszedł carski ukaz wolnościowy, a do Studzienicznej przybyło 40 tys. pielgrzymów. Obecnie na odpust główny, który odbywa się w Zielone Świątki wierni wypełniają wyspę i wieś.

Korzystałam z przewodnika "Suwalszczyzna i Zaniemenie" Katarzyny i Tomasza Krzywickich  

Papież na wyspie

Przed trzema laty podczas swojej pielgrzymki do Polski Papież Jan Paweł II sprawił wszystkim niespodziankę. Miał przez półtora dnia wypoczywać w klasztorze wigierskim, tymczasem nieoczekiwanie odwiedził miejsca, w jakich bywał za młodu. Pływał statkiem po jeziorach augustowskich, odwiedził też Studzieniczną. Do oczekującego tłumu, który zbiegł się z okolicznych wiosek powiedział:
- Nie jestem tu po raz pierwszy, ale jako Papież pierwszy i chyba ostatni...

- Nieeee... - zaprotestowali ludzie i spontanicznie zaczęli śpiewać Papieżowi "sto lat''
. A słynne, wygłoszone w Studzienicznej zdanie Papieża znalazło się na pomniku, który wkrótce potem stanął na skraju wysepki, nad brzegiem jeziora, w miejscu, w którym Dostojny Gość wysiadł na ląd.

Karate na wyspie

Studzieniczna weszła też już na stałe do polskiej kinematografii. Klasycystyczna kaplica z cudownym obrazem Matki Boskiej zagrała w "Karate po polsku" Wojciecha Wójcika. Jej polichromię "odnawiali" w filmie dwaj stołeczni plastycy. Wkrótce też dołącza do nich atrakcyjna żona jednego z nich. Warszawiacy zachowują się dość wyzywająco, co skłania miejscowych młodzieńców do konfrontacji. Napięcie rośnie, wreszcie wybucha otwarty konflikt prowadzący do tragicznego finału.

Inne artykuły prasowe i internetowe o Studzienicznej:
Studzieniczna. Miasteczko cudowne

oraz po prostu:
Studzieniczna

 
 
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego